Zawsze w mniej zabiegane dni korzystamy z ładnej pogody (której w tym roku było bardzo mało) i albo zwiedzamy okolice, albo jeśli mamy mniej czasu eksplorujemy wszelakie place zabaw w okolicy :) A te w UK są naprawdę niezłe!
Na każdej dzielnicy jest przynajmniej kilka, a każdy z nich jest podzielony na strefy - dla maluchów i starszych dzieci. Także podczas zabawy starsze dzieci nie wpadają na młodsze, i każdy znajdzie dla siebie coś odpowiedniego w postaci przeszkód/huśtawek/zjeżdżalni. Najczęściej jednak jeździmy na ten o którym jest dzisiejszy post, położony na dużej łące (na której w każdej chwili można rozłożyć koc i zjeść coś dobrego w przerwie między szaleństwami), a kilkadziesiąt metrów dalej jest skatepark, czyli coś dla mojego męża.
W UK powoli nadchodzi jesień, od kilku dni pogoda jest w kratkę, raz świeci słońce, a zaraz zaczyna padać. Dzisiaj od samego rana pada. Chyba przyszła odpowiednia pora na kupno kaloszy! :)
Nadia - bluza C&A / spodnie Zara / buty DCShoes